Podniosłem dupsko z chodnika i zmieniłem się w człowieka. Chwiejnie ruszyłem do drzwi. Wrota otworzyły się przede mną a tak...dwa goryle wyszły mi na przywitanie.
- Dobry panom -mruknąłem chcąc wyminąć ochroniarzy
- Stój ćpunie! Masz zakaz wstępu -warknął jeden z nich
- Ooo wypraszam sobie -prychnąłem- Alkoholik jak najbardziej ale nie ćpam już od dwóch dni. Towar sie skończył...
Widząc, ze ich nie przekonam ruszyłem ulicą przed siebie.
- Ej słyszałem,ze ta wataha meneli znów działa -dobiegł mnie czyjś głos.
- Serio? No to armagedon. Oby nie spustoszyli nam miasta.
CO? Czułem jak promienieję ze szczęścia. Moje stado? Moi kochani ludzie? Powrócili!?
- WY! Gadać gdzie ta wataha! -krzyknąłem do rozmówców
- Ashotn? -usyszałęm za plecami znajomy głos.
Odwróciłem się powoli i ujrzałem...
Kogo?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz