- To on. - wskazałem na Lucky'ego.
- Ja? Ja mam robotę. - prychnął.
- Czyli ty?
- Ech... nudziło mi się. Powiedziałem alfie, że chciałbym być kogoś obrońcą. A to, że padło na ciebie... - wzruszyłem niewinnie ramionami. - Anel musiała coś pokręcić, jeżeli powiedziała, że akurat ja chcę być twoim obrońcą. - wyjaśniłem.
Ever? XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz