Super...co za dupek. Nie ma mowy! Żaden mój ochroniarz nie odbierze mi radości z mordowania tych co mi podskakują. Co on sobie myśli?
- ANEL!!! -krzyknęłam
Alfa natychmiast wyszła z jaskini przerażona tonem mojego głosu.
- Co jest? Co się stało? -spytała rozgląda się w popłochu
- Dlaczego ja musze mieć ochroniarza? -pisnęlam jak małe dziecko- On mi zabiera całą frajdę z życia. Poważni ludzie nie mają ochrony.
- Oh Ever. Przestań. Jace to twój obrońca i koniec kropka. Nie uprzykrzaj mu życia.
CO???? Ja uprzykrzam życie jemu? Ja? To jest cholernie nie sprawiedliwe...Zaraz, zaraz....Na moją twarzyczkę wkradł się chytry uśmiech. Jakbym udowodniła, że Jace jest beznadziejny w roli obrońcy to miałabym go z głowy.
Sprintem ruszyłam do pobliskiego miasteczka słynącego z groźnych gangów. Plan był taki, że te basiory mnie zaatakuja i zechcą zabić. Jace nie zdąży mnie uratować....w ogóle nie będzie miał pojęcia że właśnie rozrywają mnie na kawałki. Ja tymczasem gdy już nieco mnie poszarpią sama się uwolnię i po sprawie...W końcu chyba nie moze być tak trudno uciec głupim czterem basiorom.
Jace? XDD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz