Właśnie zmierzałem do pobliskiego miasteczka. Może w końcu któryś mi podskoczy i będę miał pretekst, by poderżnąć mu gardło?
Nagle usłyszałem znajomy głos. Ever podskakiwała do przywódcy jednego z gangów.
Ten po chwili rzucił nią o ścianę. Wadera rzuciła się na niego, ale on był silniejszy i obezwładnił ją.
Pobiegłem w ich kierunku. Rzuciłem się na dowódcę i wgryzłem się w jego szyję. Szarpaliśmy się jakąś chwilę, po czym ten ostatecznie się wycofał.
- Co ci odbiło? - zapytałem zbulwersowany.
- Taki z ciebie obrońca?
- O! A jednak chcesz, żebym był twoim obrońcą? No sorry, jak widzę, jak basior zaczyna boksować waderę to chyba jasne, że zareaguję? - odparłem spokojnie. - Trzeba to opatrzyć. - dodałem jeszcze.
Ever? XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz