- Przecież jest jeszcze Tiago. I on -wskazałam na Lucky'ego
- Ja? Nie sorry...nie potrzebuję obrońcy -mruknął Lucky i odszedł
- Widzisz? Tiago pewnie zareagował tak samo. Ja ciebie nie wybrałem. To Anel -wyjaśnił Jace
- wybrałeś tą robotę bo ci się nudziło? -spytałam przypominając sobie jego słowa.
- No tak
- To muszę cię zmartwić ale nie będziesz miał za dużo do roboty. Nie potrzebny mi obrońca. Radzę sobie sama i nie chcę by jakiś nowy łaził za mną i pilnował czy nie robie czegoś głupiego.
Jace?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz