- Esztyn! Ty stary ćpunie! - rzuciłam się na chłopaka, przytulając go.
- Czuć od ciebie alkoholem. - mruknął rozbawiony.
- Od ciebie jeszcze gorzej. - warknęłam i odsunęłam się. - Wracajmy więc, do naszej patologicznej rodzinki! - wrzasnęłam. Razem zaczęliśmy biec w stronę terenów watahy.
Ashton? Kogo...? Nachlaną Sophię!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz